Stalam tam jak wryta i patrzylam jak zmyslowo Luke piesci swoj mikrofon śpiewając. Podniecenie roslo we mnie z kazda sekunda gdy na mnie patrzyl. Nagle przestal spiewac. Czulam się jakby ktos rzucił szklanka o podłogę. Wróciłam na ziemię. Luke nie przestawal mnie prowokowac. Caly czas gwalcil mnie wzrokiem. Pomyslalam wtedy o Justinie. Przypomniałam sobie wszystkie nasze najpiękniejsze wspólnie spędzone chwile. słona łza kręciła się w moim oku. Nabralam pewności siebie. Moze i Justin mnie zdradzil ale ja mu tego nie zrobie. Nigdy. Teraz czulam ze juz wiem na sto procent ze go kocham. I nikt nas nie rozdzieli. Co prawda czeka nas rozmowa jak juz wroci z tej calej trasy koncertowej. Będzie ciężko ale myślę ze damy radę. Musimy. Nagle odezwal się Ash.
-hej Mer my wychodzimy z chłopakami. Tylko Luke zostaje zeby coś tam jeszcze nagrać. Idziesz?
-a gdzie idziecie?
-Do wesolego miasteczka-odezwal sie wesołym glosem Ashton. Strasznie mi się to w nim podobalo. Spojrzalam na chlopaka.
Jechalismy wlasnie kolejka górska. Smialismy sie i krzyczelismy podekscytowani jednocześnie. Następnie poszlismy na diabelski młyn. Bylo juz ciemno i zimno. Ash dal mi swoją szara bluze. Spojrzal na mnie . Jego migoczace w blasku ksiezyca oczy czarowaly mnie. W koncu zblizyl swoje lekko rozchylone usta i pocalowal mnie. Lekko i namietnie musnal moje wargi niczym jakis pudding(lol).
Otrzasnelam się i jeszcze raz spojrzalam na Ashtona oczekujacego odpowiedzi.
-mozesz zostac ze mną.-odezwal się po chwili Luke. Byl jak ciemna karta. Nie bylam pewna co ze mna zrobi. Co mi zaoferuje. Czy aby sama rozmowe. Czy może cos innego czego nie powinnam akceptować. Rzucilam radosne spojrzenie dla Asha
-wybacz Ash. Chyba pojde juz do domu. Jestem zmeczona.
- no dobra. Zadzwonię. -chlopalki wyszli. Zostalam tylko ja i Luke. Zaczęłam nakladac kurtke.
-a ty dokąd? Nie zasługuje na wytłumaczenia ?
- proszę? Jakie wytłumaczenia ?
-czemu nie zostaniesz ze mna.
-mówiłam juz. Jestem zmeczona.
-tak. Ale powiedziałaś to dla Ashtona. Nie dla mnie.
-oj. Prosze cie.
-o co ?
-dobrze wiesz.
-wiem.- nahle chlopak przycisnal mnie do ściany calym swoim ciezarem uniemożliwiając jakakolwiem ucieczke. Przez caly czas patrzyl mi prosto w oczy. Podgryzl lekko warge i ściągnął mi bluzkę. Nie przeczylam. Bylam w innym swiecie. Po chwili wszystkie nasze ubrania spoczywaly na podlodze. Zmieszane razem w jedną całość. Bylismy nadzy. Calkowicie. Luke zaprowadził mnie na kanape. Calujac po drodze. Popchnal mnie lekko po czym delikatnie sposcil się na mnie. Płacząc nasze jezyki wbił się we mnie. Poczulam ogromny ból. Lecz chcialam wiecej. Chlopak zaczal delikatnie pracowac swoimi biodrami. Z kazda chwila przyspiesal i zaglebial się we mnie coraz mocniej. Nasze szybkie ruchy synchronizowaly się. Po kilku chwilach bylismy juz w niebie. Orgazm oplynal cale moje cialo. Nagle zadzwonil telefon. Chlopak niechetnir wyszedl ze mnie po czym ja podeszłam do telefonu. Wzielam głęboki oddech i odebralam.
-cześć Justin.-powiedzialam pewnie. Chcialam go ochrzanic za zdrade.
-no czesc kochanie tęsknie strasznie.
-oo seroo? Widzialam okladle jakiegos magazynu. Byles tam ty z jakas dziwka. Calowales ja.
-sa zdjęcia ? Oh Mer. To zdjęcia z nowego teledysku. Mialem ci powiedzieć ze krecimy. Po to dzwonie. To tylko jeden pocalunek. I żaden więcej. Rezyser chciał zrobic scene lozkowa. Ale jakbym mógł. Kocham cie i nigdy bym cie nie zdradził.-nagle zdalam sobie sprawe co wlasnie zrobilam.