Aby rozpocząć coś nowego trzeba zakończyć parę spraw. On nigdy sie nie zmieni. Jego położenie na tym świecie jest tak krępujące. Jest zbyt blisko bym mogła sie od niego oddalić. Czesto mysle o nim. I przypominam sobie jak mała przestrzen nas dzieli. Odleglosc ktora jest zbyt mala. Zbyt mala bym mogla o nim nie myslec. Czasami mysle czy on w ogole kiedys o mnie mysli. Tak sam z siebie. Bo kiedy los stawia nas w jednym miejscu i czasie czuje jakby go tam juz nie bylo. Jakby za chwile to co sie jeszcze nie zaczelo mialo za moment sie skonczyc. Ale czy kiedykolwiek sie zacznie ? Watpie. Mimo tej odleglosci nasze spotkania sa coraz rzadsze. Ale coraz bardziej sukcesywne. Czuje jakbysmy wchodzili po schodach. Po bardzo krotkich schodach. Tak malo nam zostalo aby wejsc na nastepne pietro ale brakuje nam sil. Co jakis czas,niestety coraz rzadszy, wchodzimy po pare schodków. Za każdym razem dajemy rade wyżej wejść ale kiedy on ucieka cofamy sie o 3 schodki. To takie skomplikowane ale przeciez zycie jest skomplikowane bo gdyby bylo proste juz dawno stalibysmy na ostatnim piętrze.
The Story Of My Life
czwartek, 26 marca 2015
niedziela, 8 czerwca 2014
Taki tam karniaczek ^^
czwartek, 8 maja 2014
The Fuck is my fave word I guess
Stalam tam jak wryta i patrzylam jak zmyslowo Luke piesci swoj mikrofon śpiewając. Podniecenie roslo we mnie z kazda sekunda gdy na mnie patrzyl. Nagle przestal spiewac. Czulam się jakby ktos rzucił szklanka o podłogę. Wróciłam na ziemię. Luke nie przestawal mnie prowokowac. Caly czas gwalcil mnie wzrokiem. Pomyslalam wtedy o Justinie. Przypomniałam sobie wszystkie nasze najpiękniejsze wspólnie spędzone chwile. słona łza kręciła się w moim oku. Nabralam pewności siebie. Moze i Justin mnie zdradzil ale ja mu tego nie zrobie. Nigdy. Teraz czulam ze juz wiem na sto procent ze go kocham. I nikt nas nie rozdzieli. Co prawda czeka nas rozmowa jak juz wroci z tej calej trasy koncertowej. Będzie ciężko ale myślę ze damy radę. Musimy. Nagle odezwal się Ash.
-hej Mer my wychodzimy z chłopakami. Tylko Luke zostaje zeby coś tam jeszcze nagrać. Idziesz?
-a gdzie idziecie?
-Do wesolego miasteczka-odezwal sie wesołym glosem Ashton. Strasznie mi się to w nim podobalo. Spojrzalam na chlopaka.
Jechalismy wlasnie kolejka górska. Smialismy sie i krzyczelismy podekscytowani jednocześnie. Następnie poszlismy na diabelski młyn. Bylo juz ciemno i zimno. Ash dal mi swoją szara bluze. Spojrzal na mnie . Jego migoczace w blasku ksiezyca oczy czarowaly mnie. W koncu zblizyl swoje lekko rozchylone usta i pocalowal mnie. Lekko i namietnie musnal moje wargi niczym jakis pudding(lol).
Otrzasnelam się i jeszcze raz spojrzalam na Ashtona oczekujacego odpowiedzi.
-mozesz zostac ze mną.-odezwal się po chwili Luke. Byl jak ciemna karta. Nie bylam pewna co ze mna zrobi. Co mi zaoferuje. Czy aby sama rozmowe. Czy może cos innego czego nie powinnam akceptować. Rzucilam radosne spojrzenie dla Asha
-wybacz Ash. Chyba pojde juz do domu. Jestem zmeczona.
- no dobra. Zadzwonię. -chlopalki wyszli. Zostalam tylko ja i Luke. Zaczęłam nakladac kurtke.
-a ty dokąd? Nie zasługuje na wytłumaczenia ?
- proszę? Jakie wytłumaczenia ?
-czemu nie zostaniesz ze mna.
-mówiłam juz. Jestem zmeczona.
-tak. Ale powiedziałaś to dla Ashtona. Nie dla mnie.
-oj. Prosze cie.
-o co ?
-dobrze wiesz.
-wiem.- nahle chlopak przycisnal mnie do ściany calym swoim ciezarem uniemożliwiając jakakolwiem ucieczke. Przez caly czas patrzyl mi prosto w oczy. Podgryzl lekko warge i ściągnął mi bluzkę. Nie przeczylam. Bylam w innym swiecie. Po chwili wszystkie nasze ubrania spoczywaly na podlodze. Zmieszane razem w jedną całość. Bylismy nadzy. Calkowicie. Luke zaprowadził mnie na kanape. Calujac po drodze. Popchnal mnie lekko po czym delikatnie sposcil się na mnie. Płacząc nasze jezyki wbił się we mnie. Poczulam ogromny ból. Lecz chcialam wiecej. Chlopak zaczal delikatnie pracowac swoimi biodrami. Z kazda chwila przyspiesal i zaglebial się we mnie coraz mocniej. Nasze szybkie ruchy synchronizowaly się. Po kilku chwilach bylismy juz w niebie. Orgazm oplynal cale moje cialo. Nagle zadzwonil telefon. Chlopak niechetnir wyszedl ze mnie po czym ja podeszłam do telefonu. Wzielam głęboki oddech i odebralam.
-cześć Justin.-powiedzialam pewnie. Chcialam go ochrzanic za zdrade.
-no czesc kochanie tęsknie strasznie.
-oo seroo? Widzialam okladle jakiegos magazynu. Byles tam ty z jakas dziwka. Calowales ja.
-sa zdjęcia ? Oh Mer. To zdjęcia z nowego teledysku. Mialem ci powiedzieć ze krecimy. Po to dzwonie. To tylko jeden pocalunek. I żaden więcej. Rezyser chciał zrobic scene lozkowa. Ale jakbym mógł. Kocham cie i nigdy bym cie nie zdradził.-nagle zdalam sobie sprawe co wlasnie zrobilam.
niedziela, 27 kwietnia 2014
Eye
Zmartwialam sów tym co zobaczylam w kiosku. To był on. Na sto procent. Czułam się zdradzona i oszukana. Nie chciałam go widzieć. Tyle przeszlismy a o co? ! Posuwa se inne laski. Nie chcialam o tym myśleć. Ash szedl obok mnie i caly czas coś napierdalal.
-.. i co myslisz ?
-co? Przepraszam nie uslyszalam.
-chyba nie sluchalam.
-ashhh. Wybacz mi. -wzielam chlopaka za obie ręce stając przed nim chamujac ruch. Chlopak usmiechnal się wstydliwie.
Udawalam ze tego nie widze.
-zaraz juz jesteśmy w studio.
-oh. Nie mogę się doczekać. -po paru minutach bylismy juz na miejscu. Schodzilismy schodami w ciemny korytarz. Podniecalo mnie to lol. Nagle nastala jasność. I ujrzalam 3 chlopakow. Jeden szczególnie zwrocil moja uwage. Blondyn piekne oczy. Troche podobny do asha lol. Ale bardziej sexi. Jego kolczyk na wardze wzbudzil u mnie dreszcze. Chlopak przelecial mnie wzrokiem.
-mamy goscia?-odezwal się nieziemskim glosem.
-tak.-powiedział Ash.-to jest Mer.
-jestem Luke.-odezwal się pierwszy.
-słuchajcie musimy nagrać kawalek nowej piosenki odezwal się jeden z nich.
-Luke idziesz.-odezwal się Ash.-chlopak podszedl do kabiny i przylozyl swoje miękkie usta do mikrofonu nie odrywajac ode mnie wzroku.
-she looks so perfect standing there..- w miedzy czasie chlopak puscil do mnie oczko. Najgorsze bylo to ze wgl wkrecilam się w ten romans z ashem. Te pocałunki. I teraz jeszcze on. Nie moge zranic Justina. Nie zrobie mu tego.
CDN
wtorek, 22 kwietnia 2014
Heartache
Bylo gorąco. Zarówno pogoda jak i atmosfera z Ashtonem. Ten jego uśmiech zmiekczal mi kolana a jego dziki lecz przuroczy smiech powodowal pocenie rąk. Lol. Byl cudowny. Rozmawialo nam się naprawde dobrze. Dawno tak z nikim sie dobrze nie bawilam. Nagle zadzwonil moj telefon. To byl Justin. Natychmiastowo wróciłam na ziemię.
-tak? -odebralam.
- czesc kochanie co u ciebie? Tęsknię strasznie.
-ja też. Dobrze.
-mam nadzieje ze nie umierasz z nudów.
-haha nie jest tak zle.
-bede za godzine na skypie.
-ja... nie wiem czy bede w domu. Jestem z koleżanką.
-oh. Dobrze. Zadzwon do mnie jak wrócisz. Kocham.
-pa. - ashton spojrzal na mnie z zakłopotaniem.
-coś się stalo ?-zapytal.
-niee. Mama dzwonila. Pytala kiedy wrócę bo chce gdzieś ze mną iść.
-cóż jak musisz już iść...
-Nie! Nie musze. Znaczy. To pewnie ty masz mnie juz dosyć.
-ja ? Wrecz przeciwnie. Nie moge sie toba nacieszyc.
-haha
-boże jak to dziwnie zabrzmiało.
-wcale nie. Moze trochę. Znowu zadzwonil telefon. Tym razem chopaka. Starałam się nie podsłuchiwac. Niestety slowa chlopaka byly zbyt głośne by ich nie uslyszec.
-musze spadać. Na próbę. Moze chcesz isc ze mna?
-isc ? Moge iść. Ale gdzie dokładniej?
-niedaleko. Zobaczysz. To jak będzie?
-mozemy isc. -wstalismy z miejsc idac przez ulice. Gadalismy coraz o tym ze jest w zespole i o różnych takich rzeczach. Czulam jak co raz przypadkowo tracił moja reke. Po chwili później zlapal ja. Nie chcialam jej wyrywać. Dobrze mi było. Moja dlon w jego dłoni. Nagle zobaczylam cos co mnie zszokowalo. Podeszlam do sklepu z gazetami i zobaczyłam na okladce 3 magazynów zdjęcia Justina z jakąś kobieta. Całował się z nią. Poczulam ostry ból w sercu.
-wszystko ok ? -spytal Ash.
-tak. Poczekaj chce kupic ta gazete.
- z Justinem ?
-tak. Jestem jego fanka. Można powiedzieć.
-hah ok. -po wyjsciu z kiosku sranelam na przeciwko chlopaka patrzac mu w oczy.-wiesz chyba nie moge z toba isc na probe. Nagle stało się coś nieoczekiwanego. Jego maliniwe słodkie usta zatopily się w moich. Czulam jakby to trwalo wieczność. Chlopak w koncu się oderwał.
-szkoda. Na prawdę musisz ? - spojrzal z zadziornym usmieszkiem.
-wiesz.. chyba mama się az tak nie obrazi. Chodzmy.
poniedziałek, 21 kwietnia 2014
She looks so perfect
Justin wyjechał. Na bardzo długo. Trasa koncertowa była zbyt ważna dla niego. W końcu nie dziwie mu się. Stalam wlasnie na balkonie i podziwialam błękitne niebo otulone puszystymi chmurami. Była piekna pogoda. Szkoda by bylo spedzic taki pogodny dzień samej w domu. Obdzwonilam wszystkie koleżanki. Niestety żadna nie mogła znaleźć chwili na spotkanie. przegladajac kontakty spostrzeglam nieznany numer z końcówka 69. Zaintrygowalo mnie to. Po chwili namyslu wcisnelam zieloną słuchawkę po czym przylozylam mojego iphona do ucha w oczekiwaniu na sygnal.po paru sekundach usłyszałam glos. Męski glos.
-halo-odezwal się nieznajomy.
-cześć tutaj Mer Bieber. Mam Twój numer i nie wiem kim jestes.
-Mer. Nie znam żadnej Mer. Wiesz mam propozycję. Jesli chcesz. Jestem dzis wolny. Moze skończymy na kawe albo herbatę? Nie wiem co wolisz...-glos chlopaka wydawal się dość wesoly i jednocześnie intrygujący by mnie namówić.
-wole kawę. Dobrze. Czemu nie. Gdzie się spotykamy?
-wiesz gdzie jest sturbucks przy centrum?
- tak.
-bede tam na ciebie czekal. Do zobaczenia Mer.-po chwili slyszalam tylko pojedyncze pipczenie. Odlozylam telefon obok na łóżko i obgryzlam paznokcia. Kurwa co ja wlasciwie robie. A co jesli to jakis gwalciciel. Jeszcze ten numer. Musze to odwołać. Zaraz. Spokojnie. Gdyby chciał mnie zgwalcic wybralby bardziej kameralne miejsce. Ok pojde się przebrać i zaraz ide. Nawet nie wiem o ktorej tam mam byc. A wsioryba. Wyciągnęła m z szafy biala bluzke ns ramiaczkach z koronką i turkusowe krutkie spodenki. Ubralam się szybko i pomknelam na umuwione miejsce. W drodze minelam wiele roznych ludzi. Murzynow grubych pasztetow. Zastanawialam się jak moj nieznajomy kolega będzie wygladal. W koncu dotarlam. Usiadlam przy wejsciu tak. Zeby w razie czego go "rozpoznać". Rozgladalam się za każdym mężczyzna który zblizal się w moja strone. Czekalam tak 15 minut. Dosyc tego. Wstalam z krzesla i zasuwajav je uderzylam w kogoś.
-ej!
-wybacz. Nie zauważylem cie. -spojrzalam na duze piekne oczy mojego winowajcy i rozplynelam się.
-ok wybaczam.
-czekasz na kogoś? -spytał
-tak. Na chlopaka którego nigdy nie widzialam na oczy.
-Mer?
-tak. -po krótkim namyśle uswiafomilam sobie ze stoi przedr mna moj kolega.- oh to ty. Chłopak z końcówka 69. Nie wierzę ze powiedziałam to na glos.
-haha spokojnie.
-pewnie duzo znajomych ci to mówi co?
-haha tak szczerze to jestes pierwsza Mer.
-ciarki przeszly po calym moim ciele.
-a ty masz jakieś imie czy mam mówić pan 69 ?
-haha jestem Ashton. -
niedziela, 20 kwietnia 2014
Uwaga nowa seria !
Uwaga bd nowa seria. Od teraz. Jakoś nie lepią mi się wczesniejsze historyjki. Oczywiście jak to mamy w zwyczaju bd z Jus i Mer. Ps dzis wielkaaaanoc :) wszystkiego naj miśki (poza tym ze nikt tego nie czyta lol) xo
Jade