piątek, 29 listopada 2013

I can't let you go away


. The Story Of My Life. 



The Game

Półmrok.  Migoczące żarówki machały się po obdrapanym suficie co raz oświetlając przestrzeń. Siedziałam. Na krześle. Przywiązana jakimś sznurem czy łańcuchem. Wcale nie chciałam się uwolnić. Nagle zabrzmiała piosenka  All That Matters. Całe pomieszczenie rozbłysło. Justin wszedł na środek. Stał gdzieś z metr przede mną. Zaczęłam przygryzać dolną wargę. Śpiewał i tańczył. Zbliżył się do mnie rytmicznie i musnął delikatnie moje usta. Nagle zza pleców Jusa wyłonił się ktoś pociągając chłopaka za sobą. Psując cudowny moment wyszli  gasząc światło, a  ja zostałam sama w ciemnościach.
-Justin! – wyrwałam się z łóżka. Uff to był tylko sen. Streszczając mam powalone sny. Zaczęłam rozglądać się po pokoju. Był dość obcy. Oczywiście zanocowałam u Justina, tyle, że jego nie było przy mnie.  Podniosłam się z wielkiego wyra i założyłam ubranie schodziłam powoli po schodach ślizgając prawą ręką po ścianie. Było dość wcześnie.  Słońce jeszcze nie wstało. Skradając się do salonu chłopaka chciałam go zawołać, lecz coś mnie zatrzymało. W kuchni stał Jus. Lecz nie był sam.
- Słuchaj kolego albo dasz mi to czego chce albo zniszczę ciebie! – krzyczał jakiś facet celując pistoletem w mojego Justina. Łzy same Cisły mi się do oczu. Nie wytrzymałam i wybiegłam zza kanapy pociągając go za dłoń. Mężczyzna zszokowany  chciał pociągnąć za spust, lecz Jus w samą porę uderzył w krocze faceta.  Z całych sił zaczęliśmy wbiegać po schodach. Dotarliśmy do pokoju blondyna, który szybko zamknął drzwi.
- Co tu się dzieje ?! – spytałam zszokowana.
- Nie ważne. Nie ważne. – zaczął rozglądać się Justin i łapać za głowę.
 - Co ?! Ty do mnie mówisz, że to nie ważne ?!
- Dobrze spokojnie. – wziął mnie za ramiona i spojrzał w oczy.- ten koleś chce coś ode mnie. I tego nie dostanie.- nagle drzwi się roztrzaskały. Kawałek drewna wbił mi się w bok, lecz nie miałam czasu na użalanie się nad sobą. Justin chwycił jedną z nagród MTV i rzucił ją o okno, złapał mnie za rękę i wyskoczyliśmy razem na trawnik chłopaka. Na szczęście nic nam się nie stało, tak myślałam. Policja już przyjechała. W samą porę. Niestety złoczyńca już uciekł. Chłopak pocałował mnie w czoło i z uśmiechem na twarzy podniósł mnie na ręce.
 - AAł – krzyknęłam. Chłopak położył mnie  z powrotem  i dotknął bok. Krew. Cała byłam we krwi. Lało się ze mnie ciurkiem.
- Co ?! Dlaczego tak jej się leje?! – wrzeszczał. Karetka jechała jakieś 3 minuty po czym od razu dojechaliśmy do szpitala. – Co jej jest ?! – spytał lekarza.
- ma chorobę krzepliwości krwi.
- Ale co z nią ? Będzie dobrze?
- Na razie nie wiemy. Straciła dużo krwi.
OCZAMI JUSA
Nie mogę uwierzyć w to co się stało. Siedziałem na ławce na korytarzu. Nagle znikąd pojawił się zabójca mojej Mer.
- Ty gnoju ! Co ty tu robisz?! – zacząłem się drzeć.

- ciszej chłopczyku. Wiesz dobrze o co chodzi. Masz w to wejść bo inaczej koniec wszystkiego. Koniec umowy, wszystkiego. Dziewczyna już czeka.- spojrzałem na salę, w której leżała Mer i z łzami  w oczach odszedłem.

czwartek, 21 listopada 2013

The Story Of My Life ( Other Time)

. The Story Of My Life.




Other time 


Ledwo udało mi się zasnąć. Śniło mi się, że spadałam. W otchłań. Próbowałam się czegoś złapać zatrzymać się, lecz nie mogłam. Przestrzeń była ciemna, mroczna ogarnięta gęstą masą białawej mgły. Spadając powoli zaczynał mi się ukazywać ląd na który, przynajmniej taką miałam nadzieję, spadnę. Niestety a może stety budzik zadzwonił.
- Jade !!- krzyczała bezlitośnie Kels.
- Co takiego ?- przewalałam się w łóżku próbując się wybudzić.
- Kamil przespał się z naszą dmuchaną blondyną!
- Jaką blondyną? – mówiłam ospale szczerze bez żadnego specjalnego zainteresowania.
- No naszą wychą!
- ojoj. – będzie miał wpierdol.
- A co nie rusza cie to ? W ogóle?
- Szczerze? Nie za bardzo.
- Aaa już wiem chyba o co chodzi. To ten nowy Harry ci się spodobał.
- Może i tak. Nie wiem sam. A tobie Zayn nie?
- Nie wiem… nic do niego nie mam. Jest mi obojętny.- Nagle ktoś zapukał do drzwi. Podeszłam i otworzyłam, a tam zastałam Harrego i Zayna.  OMFG byłyśmy w samej piżamie bez makijazu. Nie mogłam tego przetrawić.
- Hej laski- krzyknął Zayn.
- Co wy tu robicie?! – spytałam sszokowana
- A co nie podoba się surprise ?! – baknął Harry
- No podoba się ale czemu tak wcześnie?
- Kotku jest 11:00.- dreszcze przeszły mnie po całym ciele. Zayn kątem oka zerkał na Kels która nie za bardzo odwzajemniała spojrzenie.
- To co ? Idziecie z nami? – spytał nagle Zayn
- A gdzie?- odezwała się Kels
- Gdziekolwiek. Może do parku?
- No nie wiem czy to najlepszy pomysł… - Kels najwidoczniej nie była zainteresowana Zaynem.
- No dalej ubierać się! Albo lepiej nie. Wyglądacie tak  cudownie. – zaśmiał się Harry.
- Ha ha.- pobiegłam do łazienki razem z Kels i zaczęłyśmy szykować się do wyjścia.
W Łazience:
- I co myślisz o nich ?- spytała niepewnie.
- Myślę że są bardzo mili i fajni. Na pewno milsi i fajniejsi od Kamila i Tomka.
- Tylko, ze Zayn nie no wiesz nie pociąga… nie jest w moim typie.
- Jak chcesz mogę cie jakoś usprawiedliwić..
- Nie. Pójdę z wami. Mam nadzieję, że będzie się trzymał na dystans.- Kels ubrała się w czarne krótkie spodenki i bordową bluzke za ramiączkach , a ja w czarne rurki granatową bluzkę z kołnierzykiem.
- Dłużej się nie dało?- zaśmiał się Zayn.
- Nie- odpowiedziała sucho Kels.
Wyszliśmy z budynku i przy okazji minęliśmy Kamila i Tomka. Chłopaki patrzyli na nas z rozczarowaniem. Cóż nie nawiązywali z nami żadnych kontaktów od czasu lądowania. Nie będziemy z tego powodu płakać. Harry pociągnął mnie za rękę i powiedział
- chodźmy szybciej bo się spóźnimy
- a jesteśmy z kimś umówieni ? – spytała Kels
- W pewnym sensie. – burknął Harry. Szliśmy tak z piętnaście minut. Doszliśmy do wielkiego budynku okrążając go i wchodząc wejściem tylnym.
- Gdzie wy nas zaprowadziliście? – spytałam.
- Zobaczycie.- Usiedliśmy na miejsca. Było dość ciemno. Tłum wiszczących ludzi i scena. Pewnie jakiś koncert. Światła skierowały sie na scenę a z nikąd wyłonił się Justin. Justin Bieber. Kels zaczęły migotać oczy. Od dawna była jego fanką. Koncert minął bardzo przyjemnie. Zaczęliśmy wychodzić tym samym wyjściem co wyszliśmy. Nagle za nami pojawił się sam Jus. Słyszałam jak głośno bije serce Kels.
- Dziewczyny to jest..
- Wiemy kto to jest! – krzyknęła przerywając Harremu Kels.
- Hah. –zasmiał się Justin.
- Justin to jest Kels a to Jade.- przedstawił Harry.
- Miło was poznać. – uśmiechnął się w stronę Kels. Widocznie wpadła mu w oko, z reszta nie dziwie się mu.
- To co Justin idziesz gdzieś z nami?
- wybaczcie, ale Sel na mnie czekam.- wyraz twarzy Kels widocznie zbladł.- innym razem...
- To co dziewczyny idziemy gdzieś?- spytał się Zayn kierując wzrok prosto w oczy przyjaciółki.
- Tak możemy.- powiedziała smutnym tonem Kels.
- my wrócimy pojedziemy do mnie- odezwał się Harry łapiąc mnie za boki.
- A odwieziesz mnie później ?
- Nie wiem- szepnął mi do ucha loczek.
- To co Kels idziemy na spacerek może ?
- możemy.- Nasze drogi się rozeszły Harry i ja poszliśmy swoją droga a Kels i Zayn swoją.
Zayn i Kels <oczami Kels> :
Przepraszam może za bardzo się narzucam? Jak nie chcesz nie musisz ze mną iść. Widziałem jak patrzysz na Justina..- chłopak spuścił wzrok.
- Co ? Nie nie narzucasz się, a Justin co to za bzdury. Poza tym on ma Selenę. Nic do niego nie mam.- Zayn był taki nieśmiały. Był wręcz przeciwieństwem Justina duchowo i zewnętrznie. Nie sądzę, że nie był przystojny, lecz Justin to Justin. Szliśmy tak przez 20 minut rozmawiając o wszystkim i o niczym. Rozmowa się rozkręcała. Spacerowaliśmy razem w ciemnościach po jakimś czasie ukazała się mgła.
- wiesz Kels lubię cię.
- ja ciebie też – odpowiedziałam entuzjastycznie lecz bez żadnych głębszych uczuć.
- może skoczymy gdzieś jeszcze?- powoli głos chłopaka ściszał się a mgła sięgająca naszych kolan zbierała się coraz bardziej.
- wiesz ja nie wiem czy to dob…- Zayn przerwał mi. Delikatnie muskając moje usta. Czekałam aż spadnę, aż ten sen się skończy ale nic. Musiałam sama się obudzić. Oderwałam się od chłopaka i powiedziałam:
- innym razem Zayn. – i odeszłam zostawiając go tam gdzie staliśmy.

The Story Of My Life ( cz. 2)

.. The Story Of My Life..

   

II Hello my love  cz. 2


Siedzieliśmy tak jeszcze z godzinę. Śmialiśmy się, gadaliśmy. Nic specjalnego. Każdy opowiadał coś o sobie. W końcu wszyscy wyszli a ja i Harry zostaliśmy sami w wielkiej ledwo oświetlonej  sali. Patrzyliśmy się na siebie. Czekałam cierpliwie na jego ruch.
-No to się doczekaliśmy.- wziął mnie za rękę i  szybkim ruchem pociągnął za sobą pod mikrofon.
- Harry ja naprawdę nie…- nagle zadzwonił telefon. Mój telefon.Trochę mi ulżyło.
Rozmowa :
- Jade kurwa dostałam wpierdol że tak późno wróciłam. Szybko chodź, wracaj bo zaraz ta baba gliny wezwie. – powiedziała wkurzonym na maxa głosem Kels.
- Ok. już jadę, dzięki.- rozłączyłam się szybko i spojrzywszy na zasmuconego i rozczarowanego Harrego pocałowałam go w policzek.- do następnego razu.- chłopak nic nie powiedział tylko uśmiechnął się lekko. Szybkim tempem wyszłam z budynku. Nie miałam pojęcia jak wrócić do tego zasranego ośrodka. Zaczęłam się rozglądać za jakąś taxi.
- Chyba nie myślisz, że cię tak zostawię ? – spytał loczek opierając się o  czarne lamborghini.
- To twoje ? – spytałam lekko zszokowana.
- Tak. Wsiadaj, ponoć się gdzieś śpieszysz?- chłopak otworzył mi drzwi i wsiedliśmy do samochodu.- jakoś gorąco tu, co nie? Włączę Klimę. Chłopak uruchomił silnik  i wnet na cały regulator zaczęła grać „Isn’t she lovely”. Harry  jechał dość szybko co mnie bardzo podniecało.
- Isn’t she wonderfull…- zaczął śpiewac pod nosem. Znałam ten numer bardzo dobrze, więc postanowiłam to wykorzystać.
-Isn't she precious.
- Less than one minute old.
-To tutaj. Niestety koniec mojego wycia. Dziękuję ci za wszystko. Wyciągnęłąm się by pocałować chłopaka w policzek. Ten sprawnie obrócił głowę łącząc nasze usta. Leniwie oderwałam się od niego i wyszłam z samochodu.
Pod ośrodkiem stała praktycznie cała kolonia. Wiedziałam, że mam wpierdol.
- Co ty sobie dziewczyno wyobrażasz ?!- zaczęła drzeć się blondyna.- Wiesz co mogło się stać ?! Z kim ty tam w ogóle jechałaś tym samochodem ?!
- Nie pani sprawa.- odezwałam się pewnie.
- Jakiś bojfrend nowy. Jaka dziwka z ciebie. Jeszcze nie zdążyłaś się rozpakować a już kurde nowe dupy wyrywasz. – odezwał się Tomek.
- Weź wypierdalaj od niej. – kłóciła się Kels.
-No kurde najpierw kręcisz z Kamilem później go olewasz dla innego?! Suka!- wrzeszczał Tomek.
- Weź już ucisz ryja. Idź spać. – odezwał się lekko przybity Kamil. Marlena wzięła mnie pod rękę, a cała kolonia weszła do budynku.

czwartek, 14 listopada 2013

.. The Story Of My Life... 




II Hello my love 


You will never know if you wont try

         Po ciężkiej nocy wylądowaliśmy w Londynie. Przechodząc Kamil przepuścił mnie i uśmiechnął się lekko. Nie chciałam szczerze rozmawiać z nim o pocałunku. To był taki jednorazowy wybryk i tyle. Właśnie odbieraliśmy kluczyki i szukaliśmy pokoju.
- 69 hmm fajny pokój macie- powiedział Tomek i klepnął Kels w dupę.
-Co  ty sobie wyobrażasz?! – zapytała zbulwersowana. Co ty myślisz, że jestem jakąś dziwką, którą można klepać po dupie. Może najlepiej chodźmy od razu do łóżka.
-Ok! Ja z Kels a Kamil z Jade.- Kamil zaczął cieszyć ryja.
- Chyba was popierdoliło. My idziemy na miasto.- powiedziałam.
- to my z wami -powiedział Kamil.
- nie ma takiej opcji. Na razie.-powiedziała Kels i pociągnęła mnie za rękę. –Kurwa jakie pizdy z nich.
- Na maxa.- Szłyśmy przez ulice Londynu szukając odpowiedniego miejsca do pogadania. Postanowiłyśmy przejechać się 2 piętrowym  czerwonym autobusem. Usiadłyśmy na przystanku obok dwóch przystojnych gości.
-AAAŁL!!!- krzyknęła Kels.
- Co się stało ?! –spytałam przerażona jej miną.
- Dupa mi się faja!
- Spokojnie. –powiedział jeden z gości. Mulat wydawał się całkiem miły.
- Co spokojnie ?! Skąd tu ten papieros?!- spytała oburzona.
- Wybacz, nie trafiłem. Może mogę ci to jakoś wynagrodzić ?
- Wiesz chyba już swoje zrobiłeś…
- Naprawdę przepraszam.- Co raz patrzyłam się na chłopka obok. Brunet nie mógł przestać się śmiać. Powiem szczerze, że ta cała sytuacja była komiczna. Autobus już przyjechał.
- gdzie jedziecie?- odezwał się seksownym chrypkim głosem wysoki lokowany brunet spoglądając na mnie ze słodkim uśmiechem.
- jeszcze nie wie… - po chwili przerwała mi Kels.
- a co was to obchodzi?!
- No już nie denerwuj się. Przepraszam to był wypadek.- powiedział mulat. Jestem Zayn a to Harry.- Zayn słodko uśmiechnął się do Kels po czym  ona chwilowo odpłynęła.
-Ja jestem Jade a to jest Kels.- powiedziałam.
Harry oblizał usta I zapytał :
- To może z nami pojedziecie ?
- A gdzie jedziecie ? – spytałam się z zainteresowaniem.
- Do studia.
- Jakiego studia? – spytała otrząśnięta Kels.
- muzycznego.- powiedział Zayn.
-gramy w zespole, a właściwie śpiewamy. Zayn potrafi grać na trójkącie, ale nie wiem czy to coś zmienia… - zaśmiał się Harry.
- Hah. Ok. Wydaje mi się, że mogłybyśmy z wami pojechać.- uśmiechnęłam się do chłopaka.
- Ok. To idziemy. Wsiedliśmy do wielkiego autobusu. Zostały tylko 2 miejsca wolne.
- Siadajcie.- powiedział Zayn.
- Niee, wy usiądźcie. My postoimy.- chłopcy usiedli. Dwa przystanki dalej wsiadły trzy wielkie grupy. Pewnie z jakiejś kolonii. Zrobił się wielki tłok.
-Chodźcie na kolana- powiedział Zayn , a Harry poklepał swoje nogi.
Kels bez żadnych przeszkód posłuchała się . Nie wiedziałam w sumie co robić. Tłok był tak wielki, że nie dało się stać.
Po chwili namysłu usiadłam na twarde, kościste nogi Harrego.
- zgrabne masz nóżki. – powiedziałam.
- ty też. – zaśmiał się loczek. Popatrzył się z uśmiecham w moje oczy i nagle pojazd gwałtownie zahamował, a Harry złapał mnie w talii i przycisnął do siebie.
- Wysiadamy! – krzyknął Zayn.- opuściliśmy busa i zaczęliśmy się rozglądać. Podeszliśmy kawałek. Zerkałam co raz na Harrego. Trzymał ręce w kieszeniach w spodniach i przez cały czas patrzył się w podłogę uśmiechając się.
 - To już tu. Schodziliśmy w dół po schodach i weszliśmy do wielkiej Sali z różnymi instrumentami, mikrofonami itp.
- No rzeczywiście jesteście w zespole. – powiedziała z szacunkiem w głosie Kels.
- A jak inaczej. – Spojrzał się głęboko w oczy Kels, co doprowadziło do widocznych rumieńców na jej policzkach.
Na wielkiej skórzanej kanapie siedzieli jeszcze trzy chłopcy.
- Jade, Kels To jest Liam , Niall i  Louis.
- Hej.-krzyknęli prawie równo.
- Cześć. – powiedziałyśmy.
-Chłopaki przyprowadziłyśmy Kels i Jade bo są fajne – wypalił Zayn.
- Skoro tak mówicie to okej. – powiedział radośnie Liam.
- Ok. to słuchajcie. Najpierw nagrywa Harry.- chłopak wstał i podszedł do mikrofonu. Prawie że muskał ustami mikrofon.
„ Written in these walls are the stories that I can’t explain
I leave my heart open but it stays right here empty for days”
-Ok było ok- powiedział Liam. Harry szybko usiadł obok mnie.
- Piękny masz głos.
- Bez przesady, ale dziękuję. A ty lubisz śpiewać?
- Lubię ale nie umiem. – zaśmiałam się.
- To jak wszyscy już wyjdą to sobie pośpiewamy.
- Nie wiem czy to dobry…
- Dobry. Jeśli chcesz. Nie będę cię zmuszał. Może chłopak na ciebie czeka.
- Nie mam chłopaka.
- Tym lepiej.
CDN

Siemanooo :D

Witam. Jestem Jade i mam 16 lat. Kocham One Direction i postanowiłam założyć blog. Mam już pewne doświadczenie w tej kwestii i mam nadzieję, że w miarę możliwości będę mogła dodawać nowe rozdziały. Wiadomo szkoła, nauka niestety nie zawsze pozwala mi usiąść i coś napisać. Cóż, mam nadzieję, że trochę wpisów będzie, co wiąże się z komentarzami :) xo
 PRZECZYTAŁEŚ? SKOMENTUJ!

...The Story Of My Life...

 

I The dream

         Miałam sen. Śniło mi się, że stałam na krawędzi urwiska. Tylko jeden krok do przodu dzielił mnie od wielkiej nieznanej otchłani. Mogłam stać tam gdzie stoję wpatrując się bezzwłocznie w tajemniczą przepaść. Spokojnie lecz niespokojnie spoglądać na przyciągającą pustkę. Najgorsze w tym śnie było to, że nie wiedziałam czy skoczyłam czy zostałam. Tak czy inaczej obudziła mnie piosenka Cher Lloyd „Oath”. Tak to mój budzik. Była 20:00. Powinnam była wstać  wcześniej. Cóż trudno. Musiałam jeszcze dzisiaj posprzątać i zmęczona postanowiłam się trochę zdrzemnąć.  Nie miałam czasu na przejmowanie się nieodpowiednią godziną. Liczył się czas. Wstałam szybko z łóżka, wysikałam się i czym prędzej pobiegłam do lusterka robić makijaż. Uważam, że typową „tapeciarą” nie jestem, lecz nie ukrywam malować się maluję. Uczesałam szybko długie brąz włosy i ubrałam szaro- czarny sweter z beżowymi „diamencikami” przy szyi i czarne rurki ( pomijając bielizną i skarpetki). Przegryzłam szybko kanapkę i sałatkę z tuńczykiem , pobiegłam do łazienki umyć zęby i biorąc dwie torby na ramiona i walizkę wyszłam z domu zamykając drzwi.  Wlazłam do windy i zjeżdżając w dół spostrzegłam, że zapomniałam słuchawek. O NIE. Bez słuchawek nie wyrobię. Cóż kupię sobie gdzieś na miejscu jakieś. Trudno. Pod klatką stał już volkswagen Tuareg, a w nim tata Kels i Kels. Poznałyśmy się w gimbazie i od tamtej pory zostałyśmy bff. Niestety dalsza droga a mianowicie liceum nas rozdzieliło, ale tylko w dosłownym znaczeniu. Pisałyśmy, dzwoniłyśmy do siebie codziennie opowiadając jak minął dzień.- Dzień dobry. Cześć Kels.- powiedziałam wsiadając.- Hej- odezwała się.-To co dziewczynki gotowe? Jedziemy na lotnisko ? – zapytał retorycznie ojciec Kels.-Tak.-powiedziałyśmy nieśmiałe. Zawsze gadka w samochodzie podczas jazdy nam się „nie kleiła” .Jechaliśmy tak w milczeniu, aż w końcu dojechaliśmy. Wyjęłyśmy bagaże z bagażnika i ruszyłyśmy w drogę.-Samolot mamy za pół godziny. Nie mogę się doczekać!- wydarłam się.- Ja też –cieszyła się Kels. Szybko zleciało te pół godziny. Na lotnisku poznałyśmy pare ludzi z naszej kolonii. Kolonii do Anglii. Tak jechałyśmy na 2 tygodniowe kolonie językowe do Londynu. Zarówno ja i Kels kochałyśmy angielski i wszystko praktycznie co  z nim związane. Wiele osób z grupy jechało tylko dla samej rozrywki, niektórzy żeby pochwalić się zdjęciami na fejsie, a niektórzy dla marnej „szansy” spotkania kogoś sławnego. Na lotnisku spostrzegłyśmy dość znajome twarze. Tomka i Kamila z poprzedniej szkoły.- Hej dziewczyny ? Wy na obóz?- zapytał zdziwiony Tomek.Taa aa k. – odpowiedziała roztrzęsiona Kels. Podkochiwała się w nim kiedyś i sporo czasu zajęło jej „zapomnienie” o nim. Niestety jakimś cudem mięli jechać z nami do Anglii.- Witam podeszła do nas jakas kobieta- będę waszą wychowawcą wycieczki. Nazywam się Kler Thomson i już nie raz byłam w Anglii. Wszyscy chłopcy zaczęli się ślinić do cycatej młodej pani wychowawczyni. Niestety Tomek i Kamil też. Ciężko mi to przyznać ale miałam coś do Kamila, coś od czego chciałam się uwolnić. Chyba wiadomo o co chodzi…- Zbieramy się. Raz dwa. Zaraz samolot.- popędzała nadmuchana blondynka. Pogadaliśmy jeszcze trochę z dziewczynami. Jakoś nie załapałyśmy „ kontaktu” z innymi. Zanim się obejrzałyśmy już siedziałyśmy w samolotowych fotelach. O dziwo Tomek i Kamil usiedli  przed nami. Wszyscy pchali się zająć miejsca z przodu obok pani blondynki. My i „nasi„ chłopcy usiedliśmy z tyłu. Teraz tylko pozostało nam czekać. Wystartowaliśmy bez żadnych problemów. Wyjęłam żelki z torby.-Kto chce ?- krzyknęłam.- Ja- powiedziała Kels.- Ja też- odezwał się Tomek. Kels kątem oka spoglądała na Tomka. Czekała nas noc do przespania w samolocie, chociaż wątpię żebyśmy były  w stanie usnąć z tej całej ekscytacji.- widziałaś nową piosenkę Justina ?- jaką?- Amaze me ?- Nie, puść.- w całym samolocie zabrzmiał głos młodego artysty. Niektórzy zaczęli piszczeć a niektórzy zatykać uszy. Wiadomo są różne gusta.- co to bimber ?!- zapytał z żalem Kamil.- Tak, a co? Masz coś do niego ? – zapytałam bez żadnych uczuć.- Przecież to gej.-Sam jesteś gej. A nawet jeśli by był to co ?- Jak w takich gustujesz to okej. – powiedział odwracając się. Serce kuło mnie od środka. To taki debil a ja go kocham. Minęła godzina wszyscy już spali. Tylko nie ja. Spoglądałam w okno bijąc się z myślami. Może nie powinnam była odzywać się tak do Kamila?-Nie śpisz? – usłyszałam znajomy głos.- Nie, a Ty ?- Jak widać. Sory za to że cie tak naskoczyłem z tym Bieberem.- Nie… nie ważne.- Masz może jeszcze te żelki?- Ahaa czyli tu tylko o żelki chodzi – zaśmiałam się w miarę cicho by nikogo nie obudzić.- Hah. Tomek mi wszystko zjadł.- Proszę.- podałam mu paczkę.- a ty już nie chcesz?-Nie. Jestem na diecie.- Po co ? Jesteś chuda.-Ooo uwierz mi że nie.- Tak.-Nie-Jesteś.-Nie jestem. – przybliżał się do mnie coraz bardziej powtarzając nie. Serce zaczęło mi walić. Nie wiedziałam co robić. I się stało. Nasze usta się złączyły a „słodki debil” pocałował mnie. Na szczęście Kels się obudziła i szybko wróciliśmy na ziemię.-Nie śpisz jeszcze – zapytała.- Już właśnie idę.- odpowiedziałam pogrążając się w zamyśleniach co się przed chwilą stało.