niedziela, 23 lutego 2014

Everything is gonna be ok

Justin zaprowadzil mnie do samolotu. Nie oszukam nikogo.  Był ekskluzywny i wypasiony.
-w samolocie sa 3 pokoje. Łazienka salon i sypialna.  Jest jeszcze mini kuchnia ale nie wiem czy to się liczy. -zasmial się.
-hah. Fajnie- powiedziałam zastanawiając się czy robię dobrze brnąc w to dalej. Nagle drzwi się zamknęły a poklad statku zaczynal się rozpuszczac przed moimi oczami. Spojrzalam nerwowo na Justina. Byl smutny.
-musimy ciągnąć to dalej Mer. Nie możemy zacząć od nowa. To nieosiągalne.
-Justin.  O czym ty ?
-ciii. Wszystko będzie dobrze. Nagle stała się ciemność.  I światło.  Obudzilam się. To był tylko sen. Lezalam obok chlopaka... to byl Harry?!
-co ty tu do cholery robisz? -chlopak odskoczyl ode mnie zaskoczony moja reakcja.
-jak to kochanie?
-jakie kochanie? ! Gdzie jest Justin ?
-no nie. Znowu miałaś ten sam sen?  Psychiatra mówi ze on cie otlumiania. Nie martw się zaraz wróci ci pamiec i wszystko przejdzie.
Patrzylam z przerazeniem na zielonookiego mezczyzne. Juz wcześniej z nim byłam.  Nawet miałam z nim dziecko.  I teraz z nowu? Nie rozumiem niczego. Martwi mnie tylko jedno.
-no dobrze. -powiedziałam ciężko. -ale gdzie jest Justin. Proszę powiedz mi.
-zaginął.  Rok temu.  Nie wiadomo czy żyje.  Czy nie.  Za każdym razem od tygodnia masz ten sam sen.  Lotnisko, Jus. Później budzisz się nagle i pytasz się depresyjnie co tu robie i gdzie jest twój "chlopak". Po jakiejs godzinie przechodzi. Ten cały cyrk.
-ja musze go znaleźć.
-no tego jeszcze nie bylo. Nie.  Nigdzie nie pojdziesz Mer. Kochamy się i nic nam nie przeszkodzi. Justin to przeszlosc.
-wszystko bedzie dobrze. -wyszeptalam wrecz niedosłyszalnie.
-tak.  Wlasnie tak.
Justin żyje.  Ja to czuje. Ja to wiem.

1 komentarz: