wtorek, 22 kwietnia 2014

Heartache

Bylo gorąco. Zarówno pogoda jak i atmosfera z Ashtonem. Ten jego uśmiech zmiekczal mi kolana a jego dziki lecz przuroczy smiech powodowal pocenie rąk.  Lol. Byl cudowny. Rozmawialo nam się naprawde dobrze. Dawno tak z nikim sie dobrze nie bawilam. Nagle zadzwonil moj telefon. To byl Justin. Natychmiastowo wróciłam na ziemię.
-tak? -odebralam.
- czesc kochanie co u ciebie? Tęsknię strasznie.
-ja też. Dobrze.
-mam nadzieje ze nie umierasz z nudów.
-haha nie jest tak zle.
-bede za godzine na skypie.
-ja... nie wiem czy bede w domu. Jestem z koleżanką. 
-oh. Dobrze.  Zadzwon do mnie jak wrócisz.  Kocham.
-pa. - ashton spojrzal na mnie z zakłopotaniem.
-coś się stalo ?-zapytal.
-niee. Mama dzwonila. Pytala kiedy wrócę  bo chce gdzieś ze mną iść. 
-cóż jak musisz już iść...
-Nie! Nie musze.  Znaczy. To pewnie ty masz mnie juz dosyć. 
-ja ? Wrecz przeciwnie. Nie moge sie toba nacieszyc.
-haha
-boże jak to dziwnie zabrzmiało.
-wcale nie.  Moze trochę. Znowu zadzwonil telefon. Tym razem chopaka. Starałam się nie podsłuchiwac. Niestety slowa chlopaka byly zbyt głośne by ich nie uslyszec.
-musze spadać.  Na próbę.  Moze chcesz isc ze mna?
-isc ? Moge iść. Ale gdzie dokładniej?
-niedaleko. Zobaczysz.  To jak będzie? 
-mozemy isc. -wstalismy z miejsc idac przez ulice. Gadalismy coraz o tym ze jest w zespole i o różnych takich rzeczach.  Czulam jak co raz przypadkowo tracił moja reke. Po chwili później zlapal ja. Nie chcialam jej wyrywać.  Dobrze mi było.  Moja dlon w jego dłoni.  Nagle zobaczylam cos co mnie zszokowalo. Podeszlam do sklepu z gazetami i zobaczyłam na okladce 3 magazynów zdjęcia Justina z jakąś kobieta.  Całował się z nią.  Poczulam ostry ból w sercu.
-wszystko ok ? -spytal Ash.
-tak. Poczekaj chce kupic ta gazete.
- z Justinem ?
-tak. Jestem jego fanka.  Można powiedzieć.
-hah ok. -po wyjsciu z kiosku sranelam na przeciwko chlopaka patrzac mu w oczy.-wiesz chyba nie moge z toba isc na probe. Nagle stało się coś nieoczekiwanego. Jego maliniwe słodkie usta zatopily się w moich.  Czulam jakby to trwalo wieczność.  Chlopak w koncu się oderwał.
-szkoda. Na prawdę musisz ? - spojrzal z zadziornym usmieszkiem.
-wiesz.. chyba mama się az tak nie obrazi.  Chodzmy.

1 komentarz: