piątek, 29 listopada 2013

I can't let you go away


. The Story Of My Life. 



The Game

Półmrok.  Migoczące żarówki machały się po obdrapanym suficie co raz oświetlając przestrzeń. Siedziałam. Na krześle. Przywiązana jakimś sznurem czy łańcuchem. Wcale nie chciałam się uwolnić. Nagle zabrzmiała piosenka  All That Matters. Całe pomieszczenie rozbłysło. Justin wszedł na środek. Stał gdzieś z metr przede mną. Zaczęłam przygryzać dolną wargę. Śpiewał i tańczył. Zbliżył się do mnie rytmicznie i musnął delikatnie moje usta. Nagle zza pleców Jusa wyłonił się ktoś pociągając chłopaka za sobą. Psując cudowny moment wyszli  gasząc światło, a  ja zostałam sama w ciemnościach.
-Justin! – wyrwałam się z łóżka. Uff to był tylko sen. Streszczając mam powalone sny. Zaczęłam rozglądać się po pokoju. Był dość obcy. Oczywiście zanocowałam u Justina, tyle, że jego nie było przy mnie.  Podniosłam się z wielkiego wyra i założyłam ubranie schodziłam powoli po schodach ślizgając prawą ręką po ścianie. Było dość wcześnie.  Słońce jeszcze nie wstało. Skradając się do salonu chłopaka chciałam go zawołać, lecz coś mnie zatrzymało. W kuchni stał Jus. Lecz nie był sam.
- Słuchaj kolego albo dasz mi to czego chce albo zniszczę ciebie! – krzyczał jakiś facet celując pistoletem w mojego Justina. Łzy same Cisły mi się do oczu. Nie wytrzymałam i wybiegłam zza kanapy pociągając go za dłoń. Mężczyzna zszokowany  chciał pociągnąć za spust, lecz Jus w samą porę uderzył w krocze faceta.  Z całych sił zaczęliśmy wbiegać po schodach. Dotarliśmy do pokoju blondyna, który szybko zamknął drzwi.
- Co tu się dzieje ?! – spytałam zszokowana.
- Nie ważne. Nie ważne. – zaczął rozglądać się Justin i łapać za głowę.
 - Co ?! Ty do mnie mówisz, że to nie ważne ?!
- Dobrze spokojnie. – wziął mnie za ramiona i spojrzał w oczy.- ten koleś chce coś ode mnie. I tego nie dostanie.- nagle drzwi się roztrzaskały. Kawałek drewna wbił mi się w bok, lecz nie miałam czasu na użalanie się nad sobą. Justin chwycił jedną z nagród MTV i rzucił ją o okno, złapał mnie za rękę i wyskoczyliśmy razem na trawnik chłopaka. Na szczęście nic nam się nie stało, tak myślałam. Policja już przyjechała. W samą porę. Niestety złoczyńca już uciekł. Chłopak pocałował mnie w czoło i z uśmiechem na twarzy podniósł mnie na ręce.
 - AAł – krzyknęłam. Chłopak położył mnie  z powrotem  i dotknął bok. Krew. Cała byłam we krwi. Lało się ze mnie ciurkiem.
- Co ?! Dlaczego tak jej się leje?! – wrzeszczał. Karetka jechała jakieś 3 minuty po czym od razu dojechaliśmy do szpitala. – Co jej jest ?! – spytał lekarza.
- ma chorobę krzepliwości krwi.
- Ale co z nią ? Będzie dobrze?
- Na razie nie wiemy. Straciła dużo krwi.
OCZAMI JUSA
Nie mogę uwierzyć w to co się stało. Siedziałem na ławce na korytarzu. Nagle znikąd pojawił się zabójca mojej Mer.
- Ty gnoju ! Co ty tu robisz?! – zacząłem się drzeć.

- ciszej chłopczyku. Wiesz dobrze o co chodzi. Masz w to wejść bo inaczej koniec wszystkiego. Koniec umowy, wszystkiego. Dziewczyna już czeka.- spojrzałem na salę, w której leżała Mer i z łzami  w oczach odszedłem.

1 komentarz: