Czulam czyjąś dłoń. Ciepła i wilgotną na moim udzie. Promienie światła ograniczały mi widoczność.
- cześć kotku. Wstalas. Wreszcie. Spalas jak zabita. Nie wytrzymalem i musiałem cie juz obudzić. Zaraz ładujemy.- chłopak wciąż smyral moją nogę. Przez chwilę zastanawialam się czy nie uciekać od niego bo przecież... no tak to był tylko sen.
- bardzo dobrze ze mnie obudziles.
- jakiś zły sen?
- ooo tak.
-opowiedz mi.
- nie. Nie pamiętam.
-no weź. Mer proszę. To ja ci też swój opowiem. - po chwili namysłu uleglam.
- no dobrze. Śniło mi się że byłeś wampirem.
- hahaha. Serio? Chyba musimy ograniczyć pamiętniki wampirów. - blondyn sie zaśmiał. I lekko przybliżył w moja stronę.
- oo nie. Nie ma mowy- spojrzałam z żalem. - teraz twoja kolej.
- ja juz nie pamiętam.
- co to za kit? Masz powiedzieć. Ja powiedziałam. - policzki chlopaka lekko sie zaczerwienily. Patrzył sie na podłogę uśmiechając się. Jakby sobie przypominał. Zaczęłam go szturchac i potrzasac go. Zaczęliśmy sie śmiać.
- dobra dobra. Juz opowiadam. A wolisz w streszczeniu czy szczegółowo?
- mamy czas. Niczego nie omijaj.
- siedzieliśmy tutaj. Tak jak teraz. Położyłem spragniona reke na twoim kolanie. Właśnie tak. Masowalem cale twoje cialo. Od kolana po klatkę piersiową. Podobalo ci się to. Tak jak teraz. Szepnąłem ci do ucha "kocham cie. Chce cię teraz". Byłaś podniecona. Wziąłem cie za rękę. O tak. I zaprowadzilem.
- co? Jus ?! Gdzie ty mnie prowadzisz? - próbowałam opanować śmiech. Ludzie w samolocie oglądali sie za nami. Szczerze w sumie miałam to gdzieś. Dalam sie porwać dla Justina gdziekolwiek mnie porywal. Chociaż szczerze mówiąc wiedzialam gdzie. Dużego wyboru nie było. Weszliśmy do kibla. Samolot byl pierwszej klasy także dramatu nie było. Byla nawet wanna.
- rozbieraj sie. - oblizal usta.
- co Justin jeszcze ktoś nas przylapie.
- spokojnie zamknąłem nas. Nikt tu nie wejdzie. I nikt nie wyjdzie- chlopak spojrzal na mnie poważnie po czym wynuchnal śmiechem.
- napuszczzaj wode lepiej. - puscilam oczko. Zaczęłam sie rozbierać az w koncu cala bylam naga. Stalam tak przed nim. On gapil się jak wryty lekko uśmiechając. Nie wstydzilam sie go. Juz nie raz się przed nim rozbieralam. Weszłam ostrożnie do wanny w obawie ze woda jest za gorąca. Niepotrzebnie. Była idealna. Chłopak rzucił sie na mnie niczym spragnione miesa zwierzę.
- ty sie jeszcze nie przebrales !- zarzucilam.
-to ty mnie rozbierz.- jak na rozkaz rozerwalam wszystko co na sobie mial. Bez żadnych uprzedzeń wbił sie we mnie nagle. Zajeczalam. Posuwal mnie mocno ale zarazem delikatnie. Widzialam to w jego oczach. Jak mnie kocha. Jak mu na mnie zależy. Nikogo tak nie kocham jak jego . Zawsze będzie tym jedynym. Po paru chwilach doszlismy rozkoszujac sie kimpiela.
niedziela, 5 stycznia 2014
It was just a dream
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz