jeden sygnał, drugi trzeci. Justin nie odbierał. Dzwoniłam z milion razy. Nagrywalam się co raz na jego pocztę. Nie wiedziałam gdzie jest a już prawie 22. Och. Przypomniała mi się piosenka Taylor. Ugh. Harry. Wczoraj to co zrobił bylo nie do przyjęcia. Miałam nadzieję że to nigdy nie wyjdzie na jaw. Padlam na łóżko. Zmęczona tym wszystkim. Nagle ktoś zadzwonił jakiś numer. Nieznany. Odebrałam bez zastanowienia.
-Justin? Gdzie jesteś do cholery? !
- Mer. Czy to ty? - usłyszałam dość znajomy głos. To byla Jade. Moja stara bff. Ostatnio to ona kręciła z Harrym. Nie widziałysmy się ze 3 lata.
-Jade. To naprawdę ty? - mówiłam szczęśliwa lecz też zawiedziona ze to nie Jus.
-no jak mogłabyś nie rozpoznać mojego głosu. Tak bardzo tęsknię. Spotkajmy sie co ?
-jasne. Gdzie kiedy ?
-teraz? Gdzie jesteś? Przyjdę po ciebie.
-ale wiesz ja jestem na wakacjach w Hiszpanii.
-wiem. Dlatego dzwonie. Widzialam cie wczoraj w hotelu. Jestem w tym samym tylko powiedz jaki pokój.
-69.
-ok zaraz bd. - Jade mnie kompletnie zaskoczyła. Cieszyłam się jednak. Może będę mogła jej opowiedzieć. O Harrym. O wszystkim. Po kilku chwilach usłyszałam pukanie. To była moja Jade.
-ooooommggg Mer!-rzuciła się na mnie ze łzami w oczach.
-tak bardzo tesknilam.- po krotkim niezrecznym i dretwym dialogu "co u cb" rozpoczela sie poważniejsza rozmowa.
- czyli Mówisz ze jesteś z Justinem. I miałaś dziecko. O boże Mer tak mi przykro.
- spokojnie. Juz dobrze. A ty. Z Bradem. Pamiętam jeszcze jak byłaś z Harrym. -Wzdrygnelam sie. Dziewczyna zachowała się podobnie. Co mnie lekko zdziwiło.
-tak. Mam z nim kontakt teraz. Tak jakby jesteśmy przyjaciółmi.
-no co ty. Ja tez.
- musze ci coś powiedzieć.
-ja też.
-Harry. On mnie zgwałcił. Nie raz. To nie byla jego wina. Ale to zmienilo sporo rzeczy. Miałam z nim spore problemy. - słowa brunetki mnie zatkaly.
-c co ? Harry byl moim mężem. To było jego dziecko. -nagle zapanowala martwa cisza. Jade zaczęła plakac. Często plakala. Ale teraz wyjątkowo strasznie. Nagle ktoś wszedl do srodka. Obie skierowalysmy wzrok na drzwi. To był... Harry.
-no hej Mer... -chłopak zacial się widząc Jade.
-Harry. Czy to prawda? Czy ty prowadzisz podwójne życie? ! Byłeś z nia i ze mna jednocześnie? ! Jak mogłeś. Te twoje wyjazdy na teasy koncertowe. To wszystko lipa ?!-widziałam ze Jade ledwo siedzi.-wyjdz stąd.
-co sie tu dzieje? ! - nagle wszedl jakis brunet.
-brad? Co ty tu robisz ?
-Justin mnie przyprowadził. -po chwili ujrzalam mojego chlopaka.
-to wy sie znacie? - spytalam zdziwiona.
-tak.-odpowiedział drentwo Jus. -Co on tu robi ?
-juz wychodzi. -odezwala sie w koncu Jade.
-idz. I nie wracaj. Nikt cię to nie chce.- powiedział stanowczo Brad. Nagle Jus rzucil sie z pięściami na Harrego.
-zo staw mo ją MER! -bylam przerażona ale i szczęśliwa ze Justin mnie kocha i ze wciąż zależy mu na mnie. Po chwili przybiegla Taylor. Byli juz wszyscy w tym pokoju. Blondyna odciagmela zielonookiego bruneta ze sobą. Brad podszedł do Jade całując ja. Widząc to spuscilam ze smutkiem wzrok w dół. Justin podszedl do mnie i zrobił to samo. Bylo pięknie. Tak jak powinno być.
piątek, 10 stycznia 2014
The End
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz