Stalam tam oparta o słup. Chłodny wiatr przewiewal moje polnagie plecy. Łzy mieszaly się z lekka mrzawka poranka. Wschód slonca w Hiszpanii był piekny. Wpatrywałam się w niego i zastanawiałam sie czemu tylko z pozoru swiat jest taki piękny. Czemu Justin mi to robi. Nawet w sumie nie wiem co konkretnie ale wiem ze tak nie powinno być. Musze skombinowac samochód. Jutro pojadę za nim. Ale co teraz. Chyba wrócę do hotelu. Jest 6.00. Zaraz powinno być śniadanie. Weszlam na stołówkę. Była jeszcze zamknięta. Niestety. Czekalam w "kolejce" na otwarcie. Nagle ktoś mnie dotknął w zimne ramię.
-Justin dlacze...- nagle cos mnie scisnelo w żołądku. To nie byl Justin.
- hej chcialem sie zapytac czy długo jeszcze do otwarcia. -blondyn. Dosc podobny do Jusa.
- nie. Nie wiem.
-wszystko w porządku?-no tak. Łza splynela po moim zaczerwoenionym policzku. Nawet jej nie poczułam.
-tak.-spojrzalam sie w podłogę. Yolo.-nie. Nic nie jest ok.
-mogę ci jakos pomóc. -chłopak bardzo przypiminal mi Jusa. Postanowilam to wykorzystać.
-tak. Chodzmy do ciebie. Przelec mnie.
-co niee. Nie jestem ta- położyłam palec na wilgotnych ustach chłopaka.
-masz dziewczynę ?
- nie
-na co jeszcze czekasz?- nagle chlopak zlapal mnie za posladek zjeżdżając ręką w dół przedarl sie przez krótkie czarne spodenki. Poczułam 2 nieznane dotąd palce. Jeknelam w miare cicho. Spojrzal głęboko w moje oczy. Poczulam cos co czulam kiedyś przy Justinie. Motylki. Nie moglam tego zaprzestać. Pewnie wpilam sie w usta nieznajomego. Nasze języki tamczyly razem w ten sam rytm. Nagle chłopak oderwal sie ode mnie i zlapal mnie za rękę. Bieglismy po schodach. Az dotarliśmy pod drzwi 67. Dwa pokoje od mojego pokoju. Chlopak wzial mnie na rece o rzucił na łóżko opierając na mnie umiesniana klata. Czulam jak pożądanie rośnie. Z mojej strony i z jego. Zaczal muskac mój brzuch zjeżdżajac jezykiem w dol dotykając mojej kobiecości.
-przestań! -krzyknelam.
-co? Nie chcesz już ?
-przestań w to grać. Wejdź we mnie.
-jesteś pewna.
-tak.-nagle poczulam wielki ból. Byl naprawdę duży. Większy od Jerrego.
-ciasna jesteś-wysapal. Nasze ciala synchronicznie sie wypelnialy. W koncu doszliśmy. Byl to najprawdopodobniej największy orgazm w moim zyciu.
-dziękuję
-Austin. A ty..
-Mer.
-miło cie poznać Mer
sobota, 18 stycznia 2014
What the fuck
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
thanks :***
OdpowiedzUsuń