Ja i Justin. Zawsze byliśmy razem. Kochalismy się jak szalence. Lezelismy na łóżku. Spoglądałam na śpiącego jeszcze chłopaka. Byl tak słodki. Przyblizylam się lekko do niego i musnelam jego blade od mrozu usta. Chlopak automatyczne się uśmiechnął.
- mam dziś dla ciebie niespodziankę. -odezwał się chrypkim głosem
- tak?- zaczęłam smyrac ręką jego napiete bokserki. Blondyn przeczesal palcami moje brąz włosy i wstal z łóżka rozczarowywujac mnie na maxa.- ejj a gdzie się wybierasz?
- nie możemy się wiecznie tylko pierdolic.
- czyli już ci się znudziło? - spytalam zszokowana.
- nie to nie tak. Ja tylko chciałbym ciebie gdzieś zabrać dziś. Ubierz się.- Trochę mnie to zdziwiło bo była 3 nad ranem. Jus mieszał mi w głowie. Jednak ufalam mu. posłusznie nałożylam ulubiony sweter i jeansy. W 15 minut bylam gotowa. Jecgalismy samochodem. Justin
Zatrzymal sie na jakims pustkowiu w lesie. Las był pięknie obsypany śniegiem. Szlismy tak przez malownicza drogę juz 10 minut.
- gdzie ty mnie prowadzisz?-spytalam ciekawa. Nagle chlopak odslonil ręką gałęzie. Ku moim oczom ukazał sie piękny drewniany dom na wzgórzu.
- jeej. Justin. Wynająłes ?- spojrzalam ckliwie na chłopaka.
-kupiłem kochanie. Podoba ci sie?
- bardzo- pocalowalam go w policzek. Wzial mnie za rękę i zaprowadzil do srodka. Piękny wystrój i leśny zapach doprowadzal mnie do szału. Lecz nie tak bardzo jak Justin. Zaczelismy się rozbierac. Z "salonu" słychać było muzykę. Fortepian. Wszędzie były świece. Pięknie komponowaly sie z dźwiękiem. Na srodku stal stolik z spaghetti. Usiedlismy i rozmawialismy o wszystkim. Justin zapytał mnie jak sobie wyobrażam nas za parę lat. Byłam w tym momencie najszczesliwsza dziewczyną na świecie. Jednak się mylilam. Chlopak wzial mnie szybko na rece i zaprowadzik na taras. Słońce zaczęło wychodzić oswietlajac całe otoczenie i mojego Justina. Nagle chlopak zaczal grzebać sie w kieszeniach. Nerwowo wyjął male czerwone pudełeczko. Oczy zaczęły mi migotac. Dobrze wiedziałam co znajduje się w nim. Chlopak otworzył opakowanie. Wielki piekny srebrny pierścionek.
-Mer . Tylko ty się dla mnie liczysz. Chce spędzić resztę życia z tobą. Wyjdziesz za mnie.
-oczywiście ze tak! -rzuciłam sie na narzeczonego obdarzajac go soczystym pocalunkiem. Bylam w tym momencie najszczesliwsza dziewczyna na świecie.
środa, 11 grudnia 2013
Forever yours
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz