Ciemność. Jak zwykle. I światło. Pierwsze co ujrzałam to był lekarz.
-Mer. Czy mnie słyszysz? Bylas w śpiączce równo miesiąc. Mialas wypadek samochodowy. -slowa lekarza mnie zszokowaly. Nic nie pamietalam. Żadnego wypadku.
-gdzie jest? - zaczęłam jąkać się jak napita.
-chłopak? Czeka na korytarzu. Wezwiemy go.-długo nie czekałam. Chwile później się pojawił. Ale... to nie byl Justin. Jakis brunet.
-kochanie jak sie czujesz? -podbiegl do mnie klęcząc sciskajac moją dłoń. Przerażona odruchowo wyrwalam sie z uscisku nieznajomego.
-k. Kim jesteś? - chlopak na te slowa wstal gwałtownie i spojrzal zaklopotany na lekarza.
-jak to. Kochanie to ja. Harry. Twój mąż. -to byly jakieś żarty. Usmiechnelam sie niedowierzajac.
-ale ja przecież mam narzeczonego. Justin. Justin Bieber gdzie on jest? - rece zaczęły mi drżec. Widząc to chlopak z powrotem ujął je w swoje dłonie. Nie rozumialam calej tej sytuacji. Nagle chlopak przyblizyl się w moja strone obdarowujac mnie namietnym pocalunkiem. Odepchnelam go natychmiast.
-zostaw mnie ty zboku. Nie znam cie. Chce do Justina. - w zielonych oczach bruneta dostrzegam smutek i łzy które za wszelką cenę chciał zatrzymać.
- Proszę pana. Wygląda na to ze Mer dostała wstrząsu muzgu i w jakimś stopniu stracila pamięć. Proszę na chwile wyjść. Uswiadomie pani zaistniałą sytuację.
-ale ja jej mogę wszystko przypomnieć. -mowil zdesperowany.
-nie jestem pewien czy pani Styles jest w stanie pana słuchać. Proszę isc do domu i odpocząć. Zadzwonię do pana osobiście jak dziewczyna będzie gotowa na rozmowę. -chlopak spojrzal siie na mnie bez silnie i opuścił szpital. Spojrzalam na lekarza z otwartą buzia czekajac na jakiekolwiek wyjaśnia.
- posluchaj mnie Mer. Miesiąc temu miałaś wypadek. Uderzył w wasz samochód tir. Wylecialas przez szybe. Harry mial zapiete pasy. Harry codziennie tu przychodził. Jesteście małżeńs od roku. Znam cie juz trochę. Widziałem cie wcześniej jak wyszlas z długiej śpiączki. To byl prawdziwy cud.
- właśnie. Pamieta pan? Wtedy byl ze mna Justin. Wie pan co sie stało?
- niestet nie ale moge ci tez powiedzieć ze bylas w ciazy z Harrym. Cieszyliscie sie bardzo. Niestety poronilas. Wygladacie na bardzo szczęśliwa i udaną parę mimo wszystko. Za tydzień będziesz mogła juz wyjsc i wrócić z Harrym do domu.- spojrzalam na moją lewa dłoń. Zauwazylam złota obrączke z diamentami. Z tego co doktor mi mówił Harry naprawde musi mnie kochać. A ja go. Bylam pewna jednego. Wciaz kochałam Justina.
piątek, 13 grudnia 2013
Wake me up
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz