sobota, 14 grudnia 2013

Unconditionally

Minęły 2 dni. Harry przez ten czas codziennie przychodzil do mnie.  Jednak nie rozmawialiśmy.  Chlopak ustąpił. Prosilam go o to. Lekarz odwiedzał mnie i opowiadał o mnie i o Harrym.  To wszystko tak bardzo mnie przytłaczalo. Wiedziałam jak bardzo chlopak tęskni za mną. Chciałam wszystko sobie przypomnieć,  lecz nie mogłam. Nagle harry wszedl na chwilkę do sali.
-idę do sklepu.  Kupić ci coś. -to bylo niezreczne. Chlopak którego w ogóle nie znam ma spełniać moje zachcianki. Mialam tego dosyć.  Musiałam się dowiedzieć jak doszlo do tego ze ja i harry sie zakochalismy.
-nie. Poczekaj. -chlopak podszedł do mnie lapiac moje dłonie. Byl taki ciepły. -opowiedz mi jak doszlo do wypadku.
-dobrze.  Jeśli tego chcesz.  Jechaliśmy samochodem na urodziny do mojej siostry Gemmy. Kazalem ci zapiac pasy. Nie chciałaś bo bylo dosc ciasno. Trzymalas prezent Gemmy. Kupilismy jej szklany żyrandol. Taki jak zawsze chciała. Zatrzymalem sie na chwile na uboczu. Calowalismy się.  Nagle stało się.  Tir w nas walnal. Wylecialas przez szybę. Pytałaś wcześniej o Justina.  Na prawdę nic nie pamiętasz?  Nie pamiętasz naszego cudownego życia?  Nie pamietasz czemu zerwalas z tym gnojem ?-slowa chlopaka mnie zszokowaly.- on cie bił Mer. I zmuszal do seksu. Poznalismy sie przez Gemme. Przyjaznilas sie z nią.  Opowiedzialas jej o wszystkim. Ona znajac mnie postanowila nas swatac. Od dawna sie w tobie podkochiwalem. Pol roku później wzielismy slub. Justin zawsze nam uprzykrzal życie. Jakoś sobie z tym radzilismy. Kochalem cie wtedy Mer i teraz tez cie kocham. Bezwarunkowo. Wiem ze tez mnie kochasz. Tylko nie pamietasz. Obiecuje ze wszystko będzie jak dawniej.
-Harry ja...
-ciii.  Nic nie mów odpocznij.-brunet przeczesal moje włosy.
-Ty dziwko !!!- nie mogłam uwierzyć. - zostawilas mnie a ja ci tyle dałem.!-To nie byl on. Nie poznalam go.
-zostaw ją ty gnoju. Wypierdalaj stąd.
-ty szmato !- Justin podbiegl do mnie i uderzyl mnie.  Z otwartą buzia masowalam czerwony od bólu policzek.
- ty chuju! - Harry rzucil sie na Justina. Krzyczalam. Po chwili przyjechala policja. Zabierala Justina. Harry podszedł do mnie i trzymał mnie w swoich objeciacg. Potrzebowalam tego. Justin próbował sie wyrwać.  Na marne.
-to ja ! To ja prowadzilem ten tir! - wydarl się. Policja natychmiast zabrala go stąd.  Znowu bylo spokojnie. Justin sie zmienil a ja musialam sie z tym pogodzic. Nie wiem co by było gdybym była w tym w tym wszystkim sama.  Spojrzalam sie na Harrego. Ten pocalowal mnie w usta.  Po raz pierwszy poczulam motyle w brzuchu. Wiedziałam juz ze go kocham.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz