sobota, 7 grudnia 2013

We will shine (+18)

  Standing together alone.

Minelo sporo dni od tego... tak. Nawet nie moglam tego wymowic. Przytalaczo mnie to wssystko. Justin byl ze mna ale nie bylo jak dawniej. Nie kochalismy sie bardzo dlugo. Zaczelam sie bac ze zacznie mnie zdradzac. Najdziwniejsze jednak w tym bylo to, ze w oglole o tym nie rozmawialismy. Ani razu. Zadzwonil lekarz i kazal mi przyjechac.

*w gabinecie*
- dziendobry. Chcialbym omowic kwestie pani wynikow. Przykro mi bardzo ale pani wyniki pomylono z innymi. Nie jest pani w ciazy.-wzdrygnelam sie. Bylam zszokowana. Jak to wgl mozliwe. Tak czy siak niewazne. Liczylo sie tylko to ze bede z Justinem.- jednakze pani wyniki odnosnie rany nie sa najlepsze. Musi pani powstrzymac sie od stosunkow pluciowych. I nie biegac nie wyginac sie i nie nosic ciezkich rzeczy.- blysk w oku zniknal. Teraz bylo jeszcze gorzej nie dosyc ze Jus sie mna znudzi to jeszcze bedzie mial mnie dosc.- ten kawalek drewna uszkodzil w malym stopniu pani miesien. Musimy poczekac az rana do konca sie zagoi. Prosze byc cierpliwym, a na pewno wszystko pojdzie po naszej mysli.
- dobrze. Dziekuje. - wyszlam z gabinetu. Dosc zdruzgotana. Nie chcialam nic mowic dla Jusa. I tak o dziecku wgl nie rozmawialismy wiec nic to nie zmieni. Chcialam po prostu wrocic do domu i odpoczac. Byl juz wieczor. Weszlam do willi Jusa (chlopak dal mi klucze) i padlam na lozko w sypialni. Ogladalam pamietniki wampirow. Serial tak mnie wciagna ze nie usluszalam jak Justin wchodzi do domu. Jego kroki po schodach byly tak ciche. Lecz ja je slyszalam. Uchylil drzwi i spojrzal na mnie oblizujac wargi. Przelecial mnie wzrokiem po czym rzucil sie na mnie zrzucajac ze mnie ubrania.
-jus ! Ał! Przestan! Boli! - darlam sie probijac uswiadomic sobie co sie dzieje.
- sluchaj.. mala ty tu badz i cicho. Juz cii.- mowil napity. No tak wrocil z imprezy. Po zdarciu moich ubran zaczal podgryzac moje plecy. Probowalam sie uwolnic. Bolalo jak diabli. Chlopak dalej sie ze mna draczyl. Wyjal z szuflady rozowe kajdanki. Nie mam pojecia jak sie tam znalazly ale to byl akurat najmniejszy problem. Jus przykul mnie do lozka po czym znowu siegnal do szuflady wyjmujac cos innego... wibrator. Wielki rozowy wibrator. Ciarki przeszly po calym moim ciele. Chlopak dostrzegl to i z wrednym usmieszkiem na twarzy wbil urzadzenie we mnie. Bol byl nie do zniesienia. Zaczelam sie drzec a Justin ztkal mi buzie. To byl koszmar. Plakalam jak nigdy. Skonczylo sie. Wibrator wrocil na swoje miejsce. Justin spojrzal mi w oczy. Mialam nadzeje ze dostrzerze to jak bardzo mnie rani. W przenosni i doslownie. Ale to trwalo tylko moment. Chlopak z cala sila wprowadzil jerrego we mnie. Nigdy jeszcze tak mocno i gwaltownie mnie nie posuwal. Poruszal sie w przod i w tyl wydzielajac przyjemne cieplo. Lozko skrzypialo, a nikt nie slyszal moich wiskow i placzu. Justin skonczyl swoja robote zszedl ze mnie.
- mam nadzieje ze tej ciazy juz nie bedzie!!- krzyczal. Sszkowalo mnie to. Chcial "usinac" dziecko. Rozumialam go, ale dlaczego w taki sposob. Nie ma co sie zastanawiac. Justin wyszedl z pokoju zostawiajac mnie przykuta do lozka naga bez rzadnego okrycia. Myslalam ze umre z zimna. Z okna wylatywal snieg. Zasnelam.

CDN

1 komentarz: